Dlaczego piszesz tak rzadko?! czyli prośba o rozgrzeszenie

DSC_7911

Jak ten czas pędzi! Pod koniec kwietnia miałam niemal gotowy wpis o tym, dlaczego tak mało piszę. Nagle okazało się, że jest już druga połowa maja, a kwietnowy post nadal odkładam na jutro. Skąd się bierze taka opieszałość? Powiedziałabym, że z lenistwa, ale czy do końca? Ktoś kiedyś mi powiedział, że prawie zawsze szukam we wszystkim drugiego dna i to nie jest właściwa droga. Rozwiązując w szkole test i mając podane cztery odpowiedzi, z których trzeba wybrać jedną, właściwą, doszukuję się tylu zależności, że nagle mam ochotę zaznaczyć wszystkie. I nie dlatego, że czegoś nie wiem, ale [czytaj dalej...]

5 zawalikątów czyli co mamie się podoba a dziecku niekoniecznie

Tulip Garden

Z moją ciążą było tak, że była nieplanowanym planowaniem: mniej więcej (czyli w żartach) umówiliśmy się z mężem, że z wakacji na Ibizie przywieziemy sobie dzidziusia. Okazało się, że faktycznie Janek do końca życia zostanie naszą pamiątką po majowym wypoczynku na Balearach. Kiedy opadły emocje związane z dobrą nowiną a pozytywny test ciążowy wylądował w szufladzie (bo nie miałam już komu się nim chwalić) usiadłam do robienia listy rzeczy niezbędnych w najbliższej przyszłości. Przyszłość oczywiście zweryfikowała moje potrzeby i wyszło na to, że sporo gadżetów z mojej listy nie przydało się [czytaj dalej...]

Zmiany na wiosnę – lepsza jakość życia

pablo

Ostatni dzień marca. W powietrzu coraz wyraźniej czuć wiosnę, pachnie świeżą trawą, dni są dłuższe i jest większe prawdopodobieństwo wystąpienia temperatury powyżej 10 stopni niż mrozu ;) W przyrodzie wszystko odżywa, robi się w końcu pięknie i kolorowo - aż chce się coś ze sobą zrobić fajnego! Zmienia się pora roku, pogoda, powietrze, zmienia się nastawienie, warto zmienić coś w swoim życiu i jeśli do tej pory nie widziało się ku temu żadnego powodu, myślę, że wiosna to dobry powód na początek. Od dziś - tak, właśnie! - zaczynam poprawę swojej jakości życia a punktem pierwszym [czytaj dalej...]

Malowane jaja

DSC_7257

Chyba każdy z nas będąc małym dzieckiem z niecierpliwością czekał na tę chwilę, kiedy mama da nam jajko i powie: dobra, maluj! Ja też nie mogłam się doczekać tego dnia i już dwa tygodnie wcześniej - wiedząc, że TEN MOMENT się zbliża - planowałam jakie wzory otrzymają moje jaja. Od kiedy sama przygotowuję święta wielkanocne, myśl o malowaniu jajek sprawia, że wywracam oczami, chwilę rozkminiam jak to rozegrać, po czym macham ręką i niczym Scarlett O'Hara uznaję, że zastanowię się nad tym jutro. Oczywiście jutro mija, mijają wszystkie jutra, okazuje się, że jest Wielka Sobota a moje jajory [czytaj dalej...]

Kongres Kobiet Life&Success – Kraków, 19 marca 2016 – RELACJA

relacjakongres kobiet

W tym roku marzec jest dla mnie miesiącem niezwykle intensywnym: niemal każdy weekend zapełniłam jakimś ciekawym wydarzeniem; chociaż z powodu przeziębienia, jakie się do mnie przypałętało w zeszłym tygodniu nie udało mi się uczestniczyć w pierwszym seminarium Akademii Milionerów w Wiśle. Jedyne, co mogłam zrobić pomiędzy jednym kichnięciem a drugim to zaprojektować certyfikaty, które otrzymał każdy z uczestników powyższego wydarzenia. Za to w minioną sobotę miałam przyjemność wziąć udział w Kongresie Kobiet Life&Success, który odbył się w krakowskim hotelu Qubus. Nie będę ukrywać, że [czytaj dalej...]

Wiosenne przebudzenie

Czas przemija nieubłaganie - nie opuszcza mnie wrażenie, że jeszcze tydzień temu świętowałam Nowy Rok i zastanawiałam się nad planem na kolejnych 12 miesięcy a tu okazuje się, że jest już marzec i za kilka dni rozpocznie się wiosna. Nie jest to dla mnie dobra wiadomość, bo siedzę nadal w tym samym miejscu, co w grudniu zeszłego roku. Od kilku dni tracę dużo czasu na popołudniowe drzemki z dzieckiem, brak mi jakiejkolwiek organizacji, motywacji i ogólnie mam wrażenie, że przesypiam życie. Uznałam, że najwyższa pora coś zmienić - życie nie polega przecież tylko na wymówkach, że pieluchy, [czytaj dalej...]

Leniwa rocznica czyli jak wypocząć w dwie godziny

Rok temu o tej porze leżałam w wannie wypełnionej ciepłą wodą i próbowałam urodzić swoje pierwsze dziecko, cierpliwie znosząc dopytywanie mojego męża czy aby na pewno nie zjem banana? Pamiętam, że nic mnie wtedy tak nie irytowało jak mąż - skurcze, bóle, położna Emma, która kazała mi wychodzić z mojego cudownego baseniku, w którym było mi tak dobrze - to wszystko nic! On był najgorszy! Dziś wiem, że wdychał MÓJ gaz rozweselający, jadł MOJE banany i z maniakalną pasją próbował zmienić stację w radiu dlatego, że sam był zestresowany i wspominając to wszystko mogę się tylko uśmiechnąć. Jutro [czytaj dalej...]

Jak przetrwać jesień, czyli antydepresant w pigułce

Po wyjątkowo upalnym (i długim) lecie nadeszła jesień - taka prawdziwa: siąpi deszcz, wieje, dmucha, trzeba podkręcić ogrzewanie i wyjąć z szafy puchową kurtkę. Piękne kolory zmieniły się w paskudną breję z liści, błota i czegoś tam jeszcze, słońce z dnia na dzień jakby zapomniało, że ma grzać a niebo sprawia wrażenie, jakby miało nam za chwilę spaść na głowy... I chociaż do połowy listopada na termometrach było 15 stopni, to nie ma się co łudzić, że globalne ocieplenie wyeliminuje coroczny listopadowy okres złego samopoczucia. Ta chwila zawsze nadchodzi... Kiedyś, kiedy jeszcze [czytaj dalej...]

Spacerniak czyli sposób na jesień

W tym roku jesień nas rozpieszcza wspaniałą pogodą. Ponieważ od dwóch tygodni przebywamy na wsi, z dala od miejskiego zgiełku, codziennie z Jasiem wybieramy się na długie spacery. Towarzyszy nam ogromny pies sąsiadów, który chyba zakochał się w naszym maluchu, bo nie odchodzi od Jasia na krok, a kiedy wracamy do domu, odprowadza nas pod same drzwi :) Jesień u podnóża Gór Sowich jest wyjątkowo piękna. Nie sposób wyjść z domu bez aparatu i nie zrobić kilku zdjęć tym wszystkim kolorom, które królują wokół. Świat pomalowany tyloma barwami wydaje się życzliwszy i radośniejszy a ja osobiście od [czytaj dalej...]

Coś mi w tym tygodniu nie pyknęło…

W mijającym tygodniu wydarzyło się sporo rzeczy, które mnie jednocześnie zaskoczyły i zasmuciły. Pokrzyżowało mi to w dużym stopniu wszystkie plany odnośnie bloga, przez co jestem conajmniej dwa wpisy do tyłu. Jedyne, na co mogłam się zdobyć - uginając się pod ciężarem bieżących spraw - to zamieścić brukselkowy post, który powinien pojawić się tutaj dopiero za tydzień. Ale dzięki temu możecie cieszyć się z brukselkowej kuchni o tydzień dłużej :D Ostatni weekend był dla mnie weekendem przełomowym. Dokonała się we mnie swego rodzaju przemiana - mam głęboką nadzieję, że na lepsze. W sobotę i [czytaj dalej...]