Zęba wyższość nad porodem

Oczekiwanie na poród to katorga, zwłaszcza kiedy termin minął tydzień temu.

Zaczęłam być nerwowa, wszystko mnie irytuje – zwłaszcza wałęsający się po domu facet.
Niechże on już sobie pójdzie gdzieś: do pracy, do kolegi, do pokoju obok, w siną dal! Byleby zszedł mi z oczu! Ileż można słuchać, że on wie lepiej kiedy urodzi się jego syn, bo przecież nie dziś i nie jutro, mówię ci, że 5 lutego!
A jaką mam ochotę przyłożyć mu w twarz, kiedy marudzi, że boli go ząb! No błagam! To ja w nocy wydeptuję ścieżki w dywanie, bo łapią mnie skurcze, które i tak do niczego nie prowadzą, biegam co pół godziny do toalety i wysiaduję na klozecie jak kwoka, jęczę, stękam, rwę włosy z głowy bo czeka mnie bolesny poród, być może nacięcie krocza, połóg, w cholerę niesprzespanych nocy i – najgorsze – wychowywanie przez kolejnych naście lat CZŁOWIEKA a on mi tu o zębie! “No zajrzyj chociaż, zobacz co tam się dzieje, czy ja umrę?”. Stomatolożkę sobie znalazł, z wielkim brzuchem i rozstępami, cholera jasna!

Wcale mu nie współczuję. Niech jego też coś poboli. Chciaż bezczelnie śmiał stwierdzić, że przecież ja jestem w lepszej sytuacji, bo prędzej czy później urodzę, wszystko przestanie boleć, będzie pięknie. A ząb? Katastrofa, zwłaszcza gdy boli w męskiej gębie.

ciąża

Kiedyś usłyszałam gdzieś, że kobiety od mężczyzn odróżnia tylko jedno: nie bardzo mogą sikać na stojąco. Choć gdyby się uprzeć…
Facet za to NIGDY nie będzie w ciąży.
A to nie jest sprawiedliwe.
Bo mnie ząb boli tak samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *