Zmiany na wiosnę – lepsza jakość życia

pablo

Ostatni dzień marca.
W powietrzu coraz wyraźniej czuć wiosnę, pachnie świeżą trawą, dni są dłuższe i jest większe prawdopodobieństwo wystąpienia temperatury powyżej 10 stopni niż mrozu 😉 W przyrodzie wszystko odżywa, robi się w końcu pięknie i kolorowo – aż chce się coś ze sobą zrobić fajnego!
Zmienia się pora roku, pogoda, powietrze, zmienia się nastawienie, warto zmienić coś w swoim życiu i jeśli do tej pory nie widziało się ku temu żadnego powodu, myślę, że wiosna to dobry powód na początek.

Od dziś – tak, właśnie! – zaczynam poprawę swojej jakości życia a punktem pierwszym jest:

POSTAWA

Nie chodzi tylko o kręgosłup ale również o to, jak “na odległość” odbierają mnie inni ludzie. Przecież jak cię widzą, tak cię piszą! I nie, wcale nie oznacza to, że jutro ukradnę mężowi wszystkie karty kredytowe, pojadę na zakupy i wrócę obładowna torbami z moim nowym lookiem (chociaż to kuszące bardzo!) tylko, że zadbam o:

  • proste plecy

Zuważyłam – i to już baaardzo dawno – że przeokropnie się garbię. Bez przerwy! Siedząc, stojąc i leżąc pewnie też :p Funduję sobie tym samym nie tylko ból pleców i skrzywienie kręgosłupa ale i pozwalam ludziom myśleć o mnie w pewnych nie do końca odpowiednich kategoriach. Przygarbiony człowiek sprawia wrażenie niepewnego, smutnego i przygnębionego. Kiedy znajdujemy się w jakiejś niekorzystnej dla siebie sytuacji automatycznie garbimy plecy i zwieszamy głowę i jest to na swój sposób tymczasowy odruch obronny, o którym myślimy, że nas przez chwilę osłoni niczym tarcza, bo właśnie w tym momencie albo a) użalamy się nad sobą i rozmyślamy, jakie to nasze życie jest do bani; lub b) szukamy intensywnie wyjścia i rozwiązania problemu.
Jeśli garbisz się na rozmowie kwalifikacyjnej, co może o tobie pomyśleć potencjalny pracodawca? Ano, że brak ci pewności siebie i boisz się. A to tylko przykład jeden z naprawdę wielu.

Wyprostuj się!
Dobre wrażenie przyjdzie od razu – będziesz się wydawać pewniejszy siebie, wyższy i sam też się tak poczujesz!

  • uśmiech

Pewnego razu będąc w restauracji prawie dziesięć minut czekałam aż kelner poda mi zamówioną kawę. Ze swojego miejsca przy stoliku widziałam, jak za barem męczy się z ekspresem i wylewa kolejną kawę do zlewu, ale czekałam cierpliwie.
Bywam dość wredna i miałam już przygotowaną jakąś zajadliwą uwagę ale kiedy w końcu przyniósł tę kawę nie zdążyłam ani pomyśleć ani nabrać powietrza, bo kelner – młody chłopak, miał może z dziewiętnaście lat – uśmiechnął się do mnie rozbrajająco i stawiając przede mną filiżankę powiedział: “Przepraszam, że tak długo ale za pierwszym razem kawa mi nie wyszła”. Odpowiedziałam uśmiechem i podziękowaniem.
Zjadłam co zamówiłam, wypiłam nieszczęsną latte, przeczytałam pół książki po czym zamówiłam kolejną – tą samą – kawę. Widziałam minę biednego kelnera, ale nie miałam litości. Czekałam krócej a kiedy mi ją przyniósł zapytałam albo raczej stwierdziłam, że chyba nie lubi robić kawy. Odparł, że tej zwłaszcza nienawidzi, bo ona ma warstwy i nigdy mu nie wychodzi.
I wiecie co? Miałam w tej chwili w nosie, czy moja latte będzie miała warstwy czy nie! Szczerość tego chłopaka, jego uśmiech i podejście do ewidentnie zniecierpliwionej klientki (czyli że mnie) sprawiły, że sama się śmiałam z tej sytuacji. To, że czekałam długo wcale mnie nie zabiło, nie oszalałam z braku kofeiny, kawa była pyszna (i miała piękne warstwy), ja miałam lepszy dzień i nie zepsułam dnia kelnerowi.


Uśmiechnij się!
Być może wydaje się to banalne ale prawdą jest, że przytłoczeni ogromem swoich spraw, problemów i dramatów często zapominamy o niewielkim choćby uśmiechu, wyżywamy się na innych i obwiniamy ich za swój nastrój, a mentalnością polaków jest psucie innym dnia tylko dlatego, że nasz kot wylał mleko na nasz nowy dywan. A co! Niech im też się źle dzieje!
A tu proszę, uśmiech nic nie kosztuje, dajesz go za darmo i większości przypadków dostajesz go w zamian – też za darmo.

Na koniec pozwolę sobie nadmienić, że tę część postu kieruję głównie do kasjerów w supermarketach i urzędników. Ja wiem, że akurat taka praca może nie jest spełnieniem waszych ambicji i szczytem marzeń, ale ani ja ani nikt inny nie jesteśmy temu winnni i nie uśmiechamy się z myślą “o matko, ten to ma przesrane: siedzieć tu cały dzień, haha, a ja właśnie jadę popluskać się w jeziorku”.

Jeszcze jedno zdanie: mam zdjęcie z pewną dośc znaną osobą ale nigdzie go nigdy nie pokazałam i nie zamierzam tego zrobić. Dlaczego?
Uśmiechnęłam się do zdjęcia ale mam mocno ściśnięte wargi a kąciki moich ust opadają w dół – to nie jest uśmiech pełną gebą. Co za tym idzie wyglądam, jakbym była w miejscu w którym być nie chcę i jakbym zamierzała za chwilę uciec gdzie pieprz rośnie. Nauczona tym doświadczeniem, na kolejnym zdjęciu z inną znaną osobą dałam z siebie wszystko – i pomijając fakt, że wylazła moja druga broda – jest o niebo lepiej! Uśmiechnięta szeroko, od ucha do ucha wyglądam na zadowoloną, szczęśliwą i pewną, że jestem w dobrym miejscu.
Uśmiech czyni cuda, więc cytując klasyka:

suszymy-zabki-panowie

  • wyobrażenia

Wyobraźnia jest cudem, który nam się wsadza do głowy jeszcze w maminym brzuchu. Nie wiem, które elfy są za to odpowiedzialne, ale chwała im za to! Bo czym byśmy byli, kiedy siedząc w pracy, zawaleni górą “zrób to i tamto” nie moglibyśmy przenieść się na kilka chwil na Malediwy albo do baru z koktajlami przy plaży w Mrzeżynie?
Jak prowadzilibyśmy samochód gdybyśmy nie mogli wyobrazić sobie skutków nadmiernych szaleństw za kierownicą?
Ile sukienek wisiałoby w twojej szafie, gdybyś najpierw nie weszła do przymierzalni w swojej głowie i nie założyła każdej z nich na siebie?
Co by było, gdyby głosy wyobraźni nie podpowiedziały ci, że jeśli wyjdziesz do miasta w tych butach na koturnie, obgadają cię wszystkie spotkane osoby?

Ach, właśnie! Wyobraź sobie, co oni o tobie pomyślą!

Generalnie ZAWSZE coś pomyślą, bez względu na to, czy wyjdziesz w tych butach czy boso. Mogą też NIC nie pomyśleć, bo nawet nie zwrócą na ciebie uwagi. W żadnym przypadku jednak nie masz na to wpływu. Nie wpłyniesz na to, czy pomyślą dobrze, źle czy wcale.
Możesz wybrać się na zakupy w kapeluszu, którego nie powstydziłaby się żadna angielska lejdi na wyścigu konnnym Royal Ascot i NIE ZMIENISZ NICZYJEGO MYŚLENIA – bez względu na to, czy ktoś ci tego kapelusza pozazdrości czy uzna cię za wariatkę.

Kiedy wyjdziesz na scenę i staniesz przed setką ludzi by poprowadzić wykład, prezentację czy cokolwiek – niemal każdy pomyśli coś innego a ty nie możesz na to wpłynąć. Jeden uzna, że mówiłaś powoli i konkretnie a drugi, że się jąkałaś.
Byłam kiedyś na szkoleniu, gdzie każdy z uczestników miał robić to, co kazała osoba prowadząca – chodziło o jakieś proste ćwiczenia “na rozprostowanie”. Podskakując jak szalona, wymachując rękami i klaskając w mojej głowie tłukła się myśl: matko, zachowuję się jak kretynka, co pomyślą te wszystkie kobiety wokół?.
A nic, bo pewnie każda z nich myślała o tym, co pomyślą O NIEJ inni! Nikt nie miał czasu i ochoty rozmyślać ani o mnie ani o moich podskokach.

I w większości przypadków tak właśnie się dzieje: zastanawiamy się i boimy reakcji innych ludzi a tak naprawdę oni robią dokładnie to samo!

Wyłącz wyobraźnię – co oni o mnie pomyślą?!

MYŚL, ŻE MYŚLĄ DOBRZE!

Podziwiają twój kapelusz i zazdroszczą koturnów!
Myśl dobrze o innych i myśl dobrze O SOBIE!

 

Także nie wyobrażając sobie co o mnie myślicie, życzę wam jak zwykle

Pięknego dnia!

Kasia

 

 

Comments

  1. Racjonalny Optymista

    Cóż…. Gdyby tak wszyscy byli pozytywnie nastawieni świat byłby inny ale tak nie jest. Nie możemy zmienić świata to choć zadbajmy o swoje pozytywne nastawienie, o troche uśmiechu i odrobinę życzliwości.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *